Nie jestem gorszy
Start Projekty EFS Nie jestem gorszy
PDF


„Nie jestem gorszy” – Szkoła równych szans"

 

Informacja o realizacji projektu: „Nie jestem gorszy” – „Szkoła równych szans – programy rozwojowe szkół w województwie lubelskim”.

Projekt: „Nie jestem gorszy” został opracowany przez Annę Ducin, która jest również jego koordynatorem. W ramach projektu w Gimnazjum w Jastkowie od 11 czerwca 2007 roku są realizowane przez nauczycieli szkoły następujące zajęcia pozalekcyjne: nauka pływania, „Bez językowych granic”, „Klub Młodych Naukowców”, „Artysta – zawód z pasją”, „Planuję swoją przyszłość”, „Koło teatralne”, „Koło polonistyczne: Camera”, „Młodzieżowa Akademia Samorządności”, „”Korepetytor matematyczny”, „Promujmy się”. W sierpniu uczniowie gimnazjum pojadą na wakacyjny WARM – UP, na którym będą doskonalili umiejętności z języka angielskiego.

Zaplanowane są również wycieczki uczniów do: Gniezna, Kazimierza Dolnego, Malborka i Gdańska, wyjazdy do Warszawy do teatru, Sejmu i Muzeum Powstania Warszawskiego oraz do Lublina do Muzeum Wsi Lubelskiej i teatru. W telewizory, DVD, radiomagnetofony oraz książki, czasopisma i słowniki zostanie wyposażona pracownia języka angielskiego oraz pracownia polonistyczna. W ramach projektu współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej z EFS oraz budżetu państwa, szkoła uzyskała dotację wysokości 88 700 zł.

 


A w Suścu po angielsku mówi się bardzo łatwo.Jedziemy do Suśca uczyć się języka angielskiego – oznajmiła nauczycielka języka angielskiego p. Majewska. Obóz językowy zrealizowany był dla 30 uczniów klas pierwszych i drugich gimnazjum Ośrodek, w którym kwaterowaliśmy, był nowy, pięknie położony, ale najbardziej ucieszył nas basen. Zachwyciła nas wycieczka szlakiem szumów. Strumyczki, wodospady, piękna przyroda. Codziennie kąpaliśmy się w basenie, graliśmy w siatkówkę. Jednak rozrywka nie była głównym celem wyjazdu. Z niepokojem oczekiwaliśmy na lekcje w czasie wakacji! Nie chciało nam się przecież uczyć, ale nauczyciele angielskiego mile nas zaskoczyli. Nie była to typowa nauka. Ławki, tablica, dziennik i co najgorsze stopnie. Siedzieliśmy na tarasie i uczyliśmy się jakby przy okazji. Gry planszowe, kalambury, domino– wszystko po angielsku. Śpiewaliśmy angielskie piosenki, odgrywaliśmy zabawne scenki. Okazało się, że potrafimy pisać krótkie opowiadania. Tak moglibyśmy uczyć się zawsze! Trzy dni szybko minęły. W powrotnej drodze zwiedziliśmy Zwierzyniec i w Szczebrzeszynie słuchaliśmy jak chrząszcz brzmi w trzcinie. „Angielska integracja” była ekstra przeżyciem. Okazało się, że możemy się dogadać i po angielsku też. Teraz już tylko tak chcemy się uczyć.

Redakcja gazetki szkolnej USG

Klub Młodych Naukowców

W zajęciach Koła uczestniczy 30 osób z klas II i III. Tematyka przeprowadzonych zajęć dotyczy głównie ekologii. Rozpoczęty został cykl zajęć o odpadach, uczniowie zapoznawali się z elementami środowiska przyrodniczego najbliższej okolicy, które mogą podlegać degradacji. W ramach zajęć dotyczących odpadów przeprowadzone zostało doświadczenie – uczniowie w czerwcu zakopali w glebie różne przedmioty: szkło, worek foliowy, puszkę aluminiową, papier oraz fragmenty owoców. Po trzech miesiącach rzeczy te zostały odkopane i oceniony został stan ich rozkładu. Uczniowie wyciągnęli wnioski z doświadczenia.


Odbyła się też wycieczka edukacyjna do Kazimierza Dolnego. Celem wycieczki było kształtowanie przyrodniczej świadomości uczniów poprzez ukazywanie bogactwa ipiękna przyrody w okolicach Kazimierza Dolnego oraz zachodzących tam przemian. Wiedza uczniów została wzbogacona o wiadomości uzyskane podczas lekcji muzealnej w Muzeum Przyrodniczym w Kazimierzu Dolnym, a następnie uczniowie pogłębiali swoje umiejętności geograficzne, biologiczne i chemiczne pracując w grupach z kartami pracy przy muzealnych ekspozycjach. Wycieczka do Kazimierza Dolnego miała charakter zajęć terenowych – uczniowie w rzeczywistości zobaczyli te elementy środowiska przyrodniczego oraz kształtujące je procesy, o których była mowa w muzeum, a więc: dolinę Wisły – panorama z Albrechtówki, wąwóz naturalny – Norowy Dół, wąwóz drogowy – Korzeniowy Dół, podłoże wapienne Wyżyny Lubelskiej – kamieniołomy. Uczniowie badali właściwości skał wapiennych, lessu, szukali skamieniałości. Należy podkreślić edukacyjny wymiar tej wycieczki i fakt, że wymagała ona od uczniów dużej aktywności i zaangażowania.
Karty pracy, na których pracowali uczniowie zostaną sprawdzone i omówione podczas zajęć w szkole.

K. Paśnikowska

„Nie jestem gorszy”

Mija kolejny miesiąc realizacji projektu. W czerwcu było to jedno wielkie szaleństwo. Podpisywanie umów, terminy, organizacja zajęć „na natychmiast”. Oczywiście, nauczyciele jako ludzie bardzo zdolni i posiadający niezwykłą umiejętność pracy w wymiarze 20 godzin na dobę poradzili sobie doskonale ze wszystkimi problemami, tylko koordynator musiał wysłuchiwać kilka razy dziennie, co nauczyciele myślą o takiej organizacji. Na szczęście od września już było normalnie. Uczniowie w końcu zdecydowali się na udział w najbardziej interesujących ich zajęciach, a nie we wszystkich. Na część zajęć uczęszcza nawet więcej uczniów niż zaplanowano, bo nauczyciel ma miękkie serce i przecież ucznia nie wyrzuci, co więcej – nawet się cieszy, że taki popularny. Jednak największym hitem września była integracja uczniów klas pierwszych. Najpierw wielkiego entuzjazmu widać nie było. A to że: wszyscy naraz a nie każda klasa oddzielnie, a to że: co my będziemy robić na jakimś tam ognisku, a może pogoda będzie zła, a myśmy nigdy tak nie byli, to pewnie się zgubimy albo coś nas zje i tysiąc innych zastrzeżeń. W efekcie: wychowawcy – panika, pedagog – panika, koordynator – PANIKA KOLOSALNA! JESTEŚMY JEDNAK NIEUGIĘCI.

Sprawdzenie list klas – są wszyscy oprócz „indywidualnych” i obłożnie chorych, bo w końcu przemogła ciekawość i kiełkująca myśl, że a nuż – widelec będzie fajnie. I BYŁO! JESZCZE JAK FAJNIE!  Poznanie wychowawców: „kobity normalnie ubrane” – buty sportowe, kurtki, plecaki (zamiast szpilek, kostiumów i toreb w formacie A4). Niektóre wyglądały prawie jak uczniowie, co więcej można z całą stanowczością stwierdzić naocznie, że w większości dosłownie uczniowie przerośli mistrzów. Następna kwestia – normalne tematy, czyli da się pogadać z belframi. Tematy typu: jak żyli ludzie pierwotni, jak jest po angielsku zawilec albo inna zaraza, czy jaka jest jednostka siły – całkowicie zakazane. Za to można się wymienić informacjami na temat ulubionych zajęć, książek, samochodów itp., doświadczeniami w powstawaniu i rozwiązywaniu problemów rodzinnych i to nawet dotyczących nie tylko „ludzkich” członków rodzin ale i „czterołapnych” lub pływających. Że też nauczyciele również sprzątają, zmywają gary i mają swoje dzieci! No przecież o tym normalny uczeń nawet nie pomyśli. Następna rzecz – INTEGRACJA. Słowo nudne i długie jak papier toaletowy. Ale okazało się, że wcale nudnie nie było. Ognisko – opowiadania, żarty, śpiewy, kiełbacha (o! – spadła do ogniska, ale historyczce też spadła, więc chóralny wybuch śmiechu i propozycja ucznia– to może ja upiekę – w domyśle: Trzeba łamadze pomóc, bo jeszcze z głodu nam padnie i kto ją będzie ciągnąć?). Zabawy i rywalizacja: przeciąganie liny. Najpierw – klasa na klasę, później: dziewczyny na chłopaków, chudzi na grubych mali i wysocy. Przewracamy się w błoto, ale to nie szkodzi, nie są ważne spodnie, ważna super zabawa. Dalej strzelanie z łuku. Oby trafić do tarczy, chociaż bardzo ruchome cele też nie byłyby złe – szkoda, że zakazane. Fajne też było strzelanie z karabinków kolorowymi kulkami. Rewelacyjnie chlapie, ale pilnowali, żeby nie na ubrania. Może i dobrze, bo prawdopodobnie się nie spiera. No i wielkie szaleństwo na ogromnym placu z torem przeszkód dla prawie komandosów, samolotami, helikopterami i innym zdezelowanym sprzętem wojskowych. Szkoda, że tak szybko się skończyło. Kiedy jeszcze? Chcemy więcej!

Anna Ducin – koordynator projektu